Nareszcie przyszedł piątek, czternastego stycznia - a każdy piątek to zawsze był najlepszy dzień tygodnia. Tym razem w perspektywie widniał całkiem relaksacyjny dzień na plaży :-D Paradoksalnie pierwszy, w którym faktycznie w planie było zwykłe leżenie plackiem, opalanie się i pływanie w oceanie. Wszystko to w idealnych warunkach pogodowych i w niemniej doborowym towarzystwie!
Wcześniej wybraliśmy już z Ulą (córką Ani i Waldka) plażę La Perouse jako idealną na tę okazję. Około dziesiątej rano po śniadanku ruszyliśmy w drogę i praktycznie pół godzinki potem rozłożyliśmy się już na plaży w pełnym słoneczku. To jest wręcz niewiarygodne jak puste było to miejsce o tej porze, ludzi można było policzyć na palcach obu rąk i każdy mógł wybierać miejsce według uznania. Plaża położona jest raczej na uboczu miasta przez to nie jest tak oblegana jak Bondi, a jest zdecydowanie bardziej malownicza. Jest również głęboko wcięta w ląd, dzięki temu nie ma tu przeważnie dużych fal i można wiele dziesiątek metrów iść w głąb oceanu mając cały czas wodę maksymalnie po szyję.
W pełnym słońcu, które praktycznie było idealnie nad naszymi głowami nie dało się długo wysiedzieć. Trzeba było się czym prędzej wykąpać! Temperatura powietrza około 27-28 stopni Celsjusza, wody przy brzegu oceanu około 20 stopni. Wydawałoby się, że bardzo ciepła - ale ta różnica kilku stopni między powietrzem, a wodą powodowała, że czuło się jakby była lodowata!!! Wystarczył natomiast jeden zdecydowany nur, aby już było wszystko idealnie. Takich serii plażowania z pluskaniem zrobiliśmy ze trzy i około 13-tej pojechaliśmy na tradycyjne "Fish & Chips" na plaże Coogee.
Już wtedy zaczęło powoli wychodzić na jaw, że może to jednak prawda, kiedy tu przestrzegają przed wysokim indeksem UV i bliskością całej tej dziury ozonowej nad Antarktydą. Skończyło się tak, że po raptem trzech godzinach plażowania wieczorem nie mogłem usiąść na krześle i spać na plecach. Na niewiele zdały się kremiki aloesowe na poparzenia posłoneczne. Co równie zaskakujące na nic zdały się kremy przeciwsłoneczne z trzydziestokrotnym filtrem posmarowane grubą warstwą jeszcze przed całą "imprezą"...
Sobota była tragiczna. Wszystkie konsekwencje dnia wczorajszego objawiły się z pełną mocą. Najchętniej to bym tego dnia nie ruszał się w ogóle lub jeszcze lepiej -siedział zanurzony po szyję w jakiejś zimnej wodzie. Takiej opcji nie było i nie pozostało nic innego jak w ogromnych męczarniach przesiedzieć, a właściwie przeleżeć ten dzień.
Na szczęście w niedzielę było już na tyle dobrze (zarówno ze mną, jak i z pogodą) że powtórzyłem w rozszerzonym zakresie wycieczkę na Manly. Tym razem plażowanie odpadało, ale za to w T-shirt’cie i pełnej długości spodenkach przyjechałem na spacer wzdłuż brzegu jak i po okolicznych deptakach oraz pagórkach z ciekawymi punktami widokowymi. Zastanawiające było to, że kiedy w powietrzu było bardzo duszno i powietrze ani drgnęło, to na oceanie szalały całkiem solidne fale, z których korzystali ku wielkiej uciesze surferzy. Z ciekawszy obserwacji po drodze, poza jaszczurkami zwanymi Sea-Dragon, spotkałem także całkiem sporo pająków. Starałem się jednak nie sprawdzać, czy akurat ten gatunek jest na liście potencjalnych "one-shot'ów"...
W drodze powrotnej na deptaku zatrzymaliśmy się na przepyszne lody dla ochłody, firmy "Copenhagen", której słynny lokal stoi tuż na rogu przy pasażu prowadzącym z przystani dla promów na plażę. Weekend tym sposobem dobiegł końca, a tutaj na miejscu w Sydney pozostały mi jeszcze dwa "tygodnie robocze" przed wyprawą w głąb lądu.
Jak tak sobie czytam to bardzo udziela mi się nastrój wakacyjny, co mi się bardzo podoba!!! Szczególnie podobają mi się jaszczurki i pająki ;)
OdpowiedzUsuńNo to niezła z ciebie frytka była - współczuję. Nie wiem czy tam w dalekim świecie jest coś takiego dostępne ale jak jest to sobie spraw bo to na prawdę pomaga :
OdpowiedzUsuńhttp://www.i-apteka.pl/product-pol-1116-PANTHENOL-zel-100ml.html
Gary,
OdpowiedzUsuńWniosek formalny w kwestii zdjęć...
Piszesz że byłeś na plaży z Ulą, a tymczasem na połowie zdjęć pająki, a na drugiej widoki bezosobowe. Dobry materiał zdjęciowy to taki, który dokumentuje wszystkie najbardziej istotne zdarzenia opisywane w tekście...:)
Trzymaj się z tą opalenizną. Powiem Ci, że ja miałem podobnie, zostałem na siłę wysmarowany kremem z jakimś wysokim fitrem (przecież ja jestem z definicji czarny i słońce mi nic nie zrobi...), byłem na plaży może ze 3 godziny, i wieczorem też mi się marzył niezabrany z Polski Panthenol....
Te kremy do opalania to jakaś ściema jest....
pozdro!
Karwas
Karwas,
OdpowiedzUsuńNieformalna odpowiedź na wniosek formalny... ;)
Pragnę nadmienić, że niektóre Panie mogą np. z racji wykonywanej pracy być np. w służbie mundur(k)owej stróży prawa - tym samym już kto jak kto, ale Ty jako znakomity znawca prawa - chyba wiesz, że niezasadne, a wręcz szkodliwe mogłoby być upublicznianie wizerunków kluczowych dla porządku społecznego Obywatelek ;-P
Co do przepalenia słonecznego - potraktowałem to więc jako zasłużoną karę - za wszystkie występki, których się dopuściłem :D
Pozdrowienia serdeczne!
Garuś,
OdpowiedzUsuńpopieram wniosek Karwasa!
Kiedy sprobujesz surfingu? Warto chyba miec instruktora, bo inaczej latwo sie zniechecic...
Baw sie dobrze i ciesz oczy widokami.
M.
Machy, jeszcze Ty do tego... przecież jest Facebook, cały Internet - dla chcącego nic trudnego, na pewno jakieś zdjęcia się znajdą na każdą okazję ;)
OdpowiedzUsuńA surfingu to ja najpewniej spróbuję, kiedy te wszystkie różnice kursowe przestaną mnie ciągnąć na dno!
Jedyne co mogę, to więc sobie popatrzeć i cieszyć się widokami - to prawda.
Gary, Ty leniu,
OdpowiedzUsuńNapisał byś coś w takim razie - od tygodnia cisza!!! Leniu jeden, tylko byś się pewnie plażował w towarzystwie Mundurowych, a ludziom w zasypanej śniegiem PL jakiś newsów podesłać to nie łaska???
I ciekawe, kto jest temu winien...
OdpowiedzUsuńSkoro ostatnimi czasy jestem zewsząd wręcz zasypywany bynajmniej nie śniegiem - a przeróżnymi materiałami foto, audio i wideo z Czarnego Lądu, w tym autorską wersją Forfitera lub jazdą w pociągu towarowym ;-D No i powiedz mi Karwas jak ma w takiej sytuacji człowiek ma nie rzucić wszystkiego i nie obejrzeć?!